Czy socjalizm to podstawa równości?

Choć tradycja socjalistyczna jest znacznie bardziej zróżnicowana, skupimy się na idei Karola Marksa, jako przykładowo socjalistycznej krytyce liberalnego kapitalizmu. W filozofii polityczno-ekonomicznej Marksa zasadniczym problemem jest to, że nierówności istnieją między tymi, którzy posiadają środki produkcji gospodarczej i tymi, którzy ich nie mają. To, że wąskie grono populacji ma swoich rękach zasoby większości naszej planety jest niepokojące, ale to tylko objaw starszej i głębszej nierówności. Ponadto z marksistowskiego punktu widzenia nierówności, które wydają się nie mieć charakteru ekonomicznego – jak na przykład te pomiędzy płciami – są pochodnymi nierówności ekonomicznej, która stanowi podstawę kapitalistycznego politycznego systemu gospodarczego.

W kapitalistycznej ekonomii politycznej nie tylko gospodarka jest napędzana i kontrolowana przez klasę kapitalistów. Wszystkie instytucje społeczne, cała struktura społeczeństwa bazują na ekonomii i służą jej legitymizacji, ale też równocześnie jej zamaskowaniu. Ideologia liberalnej demokracji i przyświecający jej system wolności i demokracji jest przeznaczony tylko dla niektórych. Równość polityczna podkreślana przez liberałów jest tylko zasłoną dla nierówności ekonomicznej, która jest fundamentem społeczeństwa kapitalistycznego, szkodliwego dla ludzkiej wolności.

Dla Marksa, centralnym problemem kapitalizmu jest nie tylko bieda i bezsilność proletariatu lub nierówność pomiędzy klasami. Głównym problemem jest to, że nikt nie jest naprawdę wolny w kapitalistycznym systemie. Według Marksa, fundamentalną cechą naszego gatunku jest tworzenie -idei i sztuki, a także przedmiotów materialnych, które są nam niezbędne do przeżycia. Przyswajając efekt pracy robotników kapitalizm odrzuca lub oddala ich samych od owocu ich pracy. Mówiąc prościej, ogromna liczba ludzi na świecie tworzy produkty i usługi, na których nigdy ich samych nie będzie stać, co sprzyja odczłowieczeniu roli ludzi pracy. W ten sposób również sama burżuazja jest zniewolona, ponieważ nie korzysta z tej cechy swojej natury, jaką jest umiejętność wytwarzania. Wolność, zatem, oznaczałaby koniec izolacji i spełnianie się ludzkości w roli producenta. Jedynym sposobem na zakończenie alienacji i oswobodzenie jest życie w społeczeństwie bezklasowym, w którym wszyscy są właścicielami środków produkcji i wszyscy są twórcami w najgłębszym tego słowa znaczeniu.

We współczesnych demokracjach kapitalistycznych, politolodzy i filozofowie nadal dyskutują nad tym, czy nierówności ekonomiczne generowane przez gospodarkę kapitalistyczną są spójne z egalitaryzmem politycznym. Obrońcy teorii i praktyki kapitalizmu,  twierdzą, że jeśli polityczny system ekonomiczny zapewnia wszystkim osobom taką samą szansę na sukces, rezultat polegający na istnieniu różnic zamożności jest do przyjęcia. To, że niektórzy są bogaci, a inni biedni rzetelnie odzwierciedla różne predyspozycje jednostek, ich podejście do etyki pracy, czy zwykłe szczęście. Wolny rynek, zgodnie z tą myślą, sprawiedliwie dystrybuuje produkt ekonomiczny społeczeństwa wśród swoich członków, ponieważ nagradza wkład ekonomiczny na podstawie istniejącego popytu na tenże wkład. Wysiłki mające na celu wyrównywanie poziomu życia bogatych i biednych będą zatem polegać na przymusowym wpływie władzy, która poświęci część wolności i praw jednostki do równości. Takich, które w danym momencie nie będą miały większego znaczenia politycznego. Według tej idei, nierówność ekonomiczna nie jest problemem tak długo, jak istnieje równość w dostępie do udziału w procesach politycznych.

Warto zauważyć, że autorami teorii wolnorynkowych są najczęściej osoby, których status społeczny i tożsamość stanowiły w okresie ich życia przywilej sam w sobie. Łatwo tworzy się poglądy o równości szans, samemu będąc – jako mężczyzna, biały człowiek, obywatel wolnego kraju ­– o kilka kroków naprzód w kapitalistycznym wyścigu.